Sommer Piotr

przed snem

Data premiery:
marzec 2008

• Lektura dla dzieci w poważnym wieku. Jakieś niedorostki wychowane na Disneyu nie mają czego tu szukać. Mnie najbardziej zainteresowały przerzutnie. Są mistrzowskie. Oraz rymy i "niedorymki". Świetne wiersze na warsztaty poetyckie pod hasłem: "Spójrz, dziecię, jak się asonans robi". A teraz poważnie. Sommer odświeżył post-Tuwimowski kanon, wzburzył przewidywalny tok wiersza dla młodych ludzi w pewnym wieku, utrudnił go. Nie wiem, jak w tym wszystkim udało mu się zachować łobuzerski liryzm, nastrój, poczucie domowej intymności. Ale udało się. Ta opowieść o mocno zarysowanych korzeniach lokalnych i rodzinnych, wpleciona w krajobraz, przyrodę, pogodę, jest przy tym lekka, nośna, pełna szelestów, podmuchów, błysków.
  Karol Maliszewski

• Sommer chce przed małymi czytelnikami - ale tak, by i duzi mieli satysfakcję - odkryć codzienny świat, świat zwyczajnych przygód: spacerów, podróży, obserwacji, prostych czynności. To poezja nastawiona na budzenie wrażliwości, umiejętności patrzenia na rzeczywistość z różnych perspektyw, a zarazem uświadamiająca dzieciom wartość tego, co najbliższe.
  Wojciech Bonowicz

• Jak Sommer pisze dla dzieci? Czysto, elegancko. To mocno brzmiące, dokładne, pięknie wypracowane wiersze. Jakby każdy z nich zjawił mu się gotowy. Jak to w dobrej poezji - nie widać żadnego wysiłku, grzebania, szycia. Słowa przyciągają się i lądują we właściwych miejscach. Piękne to czary.
  Agnieszka Wolny-Hamkało

• Że to jest zbiór wierszy dla dzieci - nie ma wątpliwości. Przejrzystość, mądrość i atrakcyjna narracja, przyjemność słyszenia i słuchania (nawet samym patrzeniem) - utwierdza w tym przekonaniu - podobnie, jak ilustracje Elżbiety Gaudasińskiej. Ale ta wielorako piękna książka od samego początku, od tytułu, zapowiada i natychmiast opowiada (spełnia) coś, co trudno dzieciom opowiedzieć (bo jak u początku życia mówić o kończeniu?), i opowiada bezpośrednio - z ujmującą dyskrecją. Widać ją od razu w czterech linijkach motta, które zdają się tylko przelotnymi dopowiedzeniami, a są (łudzę się, że są?) bezpretensjonalnie skromnym testamentem.
Czytam więc książkę Piotra Sommera podwójnie, jako tekst dla dzieci (także dla nieminionego dziecka-mnie) i jako istotny tekst dla dorosłych, ciekawych tego, co jest "po drugiej stronie okna".
Poeta wiedzie swoją opowieść od cieni i jesieni, przez zimę, niewyraźną wiosnę, krótkie lato - do jesieni. Może tej samej? Wszystko, o czym mówi, ma swoje konkretne miejsce i czas, właściwe sobie wymiary (razem z tym niepojętym) i przekonuje (właśnie tak, jak przekonujące bywa brzmienie głosu ojca czytającego dzieciom przed snem), że w promieniu słońca mogę zobaczyć "na chwilę / hrabiego i pawia, łódki i motyle", i zarazem odpowiada na własne pytanie, "czy wierszem opowiedzieć by się dało / tak zwane byle co". W tym "byle czym" pozostaje bowiem owa większa (ważniejsza) część życia - jak choćby ten jego (istotny dla pokolenia Piotra Sommera) epizod, przypomniany słowami: "Że raz po plecach oberwałem pałą".
Gdybym jeszcze powściągliwiej musiał określić zamysł tej przejmującej książki, uciekłbym się do "Biura rzeczy nie odnalezionych", którego bohater posiał portmonetkę, dzięki czemu kieszenie ma "puste i lekkie. / Są chyba wręcz dziurawe". Konkluduje więc:


Mam z nimi niezłą zabawę. 
Nie chodzi o dziury, ale o tę lekkość, 
luźno związaną z portmonetką. 
Inaczej mówiąc, o życie i mienie.

  Bogusław Kierc

• Piotr Sommer oprowadza młodego człowieka po swoim mieście i przedmieściu. Przy okazji pokazuje nie tylko młodemu czytelnikowi okoliczny język. To niezwykłe zjednoczenie podczas spaceru jest dla mnie największą zdobyczą i przyjemnością Przed snem.
  Darek Foks

• Pięknie dzieją się rymy i przerzutnie, może niektórzy zdadzą sobie sprawę, do czego służą - na pięknych rymach i przerzutniach Tuwima w końcu wychowują się i uczą (albo i nie), jak używać języka polskiego kolejne pokolenia. Jak byłoby pięknie, gdyby następne oprócz kanonu otrzymały także wspaniale skonstruowane, mądre i przejmujące wiersze Sommera?
  Agata Pyzik